<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816</id><updated>2011-07-08T16:33:56.589+02:00</updated><title type='text'>tancerka na polibudzie</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>18</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-1297423852328081434</id><published>2010-05-27T07:19:00.002+02:00</published><updated>2010-05-27T07:43:45.794+02:00</updated><title type='text'>Obudzić się rano i wiedzieć, że warto!</title><content type='html'>Ostatnio, ba od jakiś dwóch miesięcy moje życie to naprawdę przyspieszony kurs wszystkiego. Wczoraj na spacerze przyjaciel powiedział, że pomiędzy maturzystami, a ludźmi kończącymi pierwszy rok jest kolosalna różnica. Muszę przyznać mu rację.Jaka jest ze mną? Czy faktycznie aż tak się zmieniłam? Hm, tak. I miały na to wpływ różne czynniki. Przede wszystkim stałam się naprawdę samodzielna. I nie mówię tu o gotowaniu, czy sprzątaniu ( z tym akurat nadal są drobne problemy techniczne), a o samodzielności podejmowanych decyzji. Tak, to ja decyduje o tym, co się dzieje w moim życiu. Choć moje środowisko wywiera na mnie ogromny wpływ. I nie jest to gimnazjalno- licealna presja na imprezy/papierosy i inne używki, a raczej inspirujący powiew tego, co można zrobić. Niesamowitą motywację dają mi sukcesy innych, ich zapał, zaangażowanie i błysk w oku. I dzięki temu sama się rozwijam. I walczę o swoje marzenia. Inaczej niż kiedyś, bo zdecydowanie bardziej pewnie i konsekwentnie. Dziś nie jest to naiwne mówienie : Chciałabym... a raczej: zrobię to, wystarczy trochę popracować nad sobą.I pracuje, czasami zapominając o chwili odpoczynku( jak wczoraj gdy dosłownie padłam na nos o 21,po naprawdę pracowitej połowie tygodnia ).Co dalej? Co jeszcze chcę osiągnąć?&lt;div&gt;Przede wszystkim, powinnam podkreślić, że to co jest teraz, to tylko malutki kroczek do sukcesu. Cieszy mnie każde dobre słowo, uśmiech czy poklepanie po ramieniu. I wiem, że to szczere, bo moi znajomi wolą milczeć niż słodzić nadaremnie. Moja nadambitność przejmuje jednak zdecydowaną inicjatywę i mówi: &lt;b&gt;Anka, no weź można lepiej.&lt;/b&gt; I ma skubaniutka rację. &lt;b&gt;Można. A nawet warto lepiej.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najogólniej rzecz ujmując nie można zakładać z góry, że nasze starania są nadaremne. Że nie ma sensu się starać, że to i tak się nie uda. Ja zawsze wierzę w siłę człowieka i jego intencji. Nie odpuszczam. Nigdy. Czasem tylko na chwilę się wycofuje. Ale nadal wierzę, że można. Ba nawet trzeba! Walczyć, o swoje marzenia, o realizację celów, warto wierzyć, że się uda. Warto ufać sobie, warto żyć tak jak się chce. Warto się uczyć. Warto pozwolić sobie na małą kawę z rana, wypitą w łóżku- tak, warto mieć małe przyjemności, rytuały w codziennej bieganinie. A przede wszystkim, naprawdę wierzyć( wiedzieć), że wszystko w co wkładamy serducho i naszą uwagę, wszystko o co dbamy, jest nasze i właśnie dzięki temu będzie działać tak jak chcemy. Warto wierzyć w siebie. Naprawdę!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-1297423852328081434?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/1297423852328081434/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=1297423852328081434&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/1297423852328081434'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/1297423852328081434'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2010/05/obudzic-sie-rano-i-wiedziec-ze-warto.html' title='Obudzić się rano i wiedzieć, że warto!'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-863330758665638036</id><published>2010-05-18T17:23:00.000+02:00</published><updated>2010-05-18T17:24:02.475+02:00</updated><title type='text'>Life balance.</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'lucida grande', tahoma, verdana, arial, sans-serif; font-size: 13px; color: rgb(51, 51, 51); "&gt;Budzę się o 5.30 i zaczynam poprawiać sprawozdanie z fizyki.&lt;br /&gt;Jest 8.30, właśnie zaczął się HES, a ja nadal je piszę.&lt;br /&gt;o 9.45 wbiegam ucieszona do Pana Rafała, mam 4:)&lt;br /&gt;O 10.20 jestem pod drzwiami Angielskiego, otwieram a tu test z 6 unitu.&lt;br /&gt;przez 2 h wykładu z fizyki rysuję koty i króliki, nieśmiało wypatrując listy na zerówkę.&lt;br /&gt;Oczywiście, znowu jej nie było, Nie idę na chemię, więc pędzę do Gontiego powiedzieć, że odrabiam w czasie jego zajęć laboratorium z fizyki, Gonti zadaje pracę domową i mówi zmykać. Idę na zaległe laby, szczękam zębami, bo Efekt Halla to pogromca nr 1. Okazuje się, że zajęcia mam z miłym Aleksandrem, doktorant robi nam przerwę na papierosa ( u mnie na kawę) I kończy godzinę wcześniej.W między czasie wpada kolejne 4 z zaległego sprawozdania. Zakupy. Obiad i Kawa. Za 40 min wychodzę na ogólne. Wrócę pewnie późno, bo ciągle walczymy z grantami. Naprawdę potrzebuję life balance!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-863330758665638036?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/863330758665638036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=863330758665638036&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/863330758665638036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/863330758665638036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2010/05/life-balance.html' title='Life balance.'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-8564683940126327753</id><published>2010-02-23T16:24:00.007+01:00</published><updated>2010-02-23T17:07:46.507+01:00</updated><title type='text'>Wiosenne porządki w życiu: Zdefiniuj swoje szczęście</title><content type='html'>&lt;i&gt;Semestr letni na Politechnice Warszawskiej ruszył pełną parą. Nie obyło się bez kilku niespodzianek, takich jak zmiana ćwiczeniowców, ale myślę, że praca w nim będzie przebiegała bez większych zgrzytów. Ciekawym punktem drugiego semestru jest Polska w UE- aspekty ekonomiczne, a właściwie zalecana literatura podana przez magistra, której to pozycje obowiązkowe zajmują jedną stronę A4, liczba uzupełniających wynosi 8 sztuk, a lista przydatnych stron internetowych chyba nie ma końca. Wszystko ładnie, pięknie, ale zalecana literatura do Podstaw chemii to góra 8 podręczników. Widać przedmiot humanistyczno-ekonomiczno-społeczny jest ważnym elementem moich studiów;)&lt;/i&gt;&lt;div&gt;Słoneczko, które (wreszcie!) może nie budzi co rano, ale pija ze mną kawę, wpływa bardzo pozytywnie na poziom mojej życiowej energii, która ostatnio rozsadza moje ciałko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Działać, działać, działać. Znowu czuję ten wiaterek, co więcej mogę liczyć na osobistych trenerów szeptających do ucha jak nie ty to kto;) ... Choć ja naprawdę wolałabym odpowiedzieć: no nie ja... tylko MY!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bo naprawdę można! Zmienić, naprawić, zmodernizować, tak by poprawić jakość swojego życia. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;( Bo nie każdy od razu musi być społecznikiem, który działa na rzecz pokoju na świecie, z resztą myślę, że czasem małe porządki w swojej głowie dadzą znacznie więcej). Hm nie wiesz co zmienić?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Myślę, że chyba najważniejszym elementem zmian jest jasne określenie ich celu. Czemu oddychasz? Czemu jesz?Pijesz? Po to żeby żyć! A po co żyjesz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To chyba jedno z najtrudniejszych pytań jakie można sobie zadać, ale myślę , że należy je zadawać okresowo, bo działa ono trochę jak uszczypnięcie, które ma nas wyciągnąć ze snu. Odpowiedzią, która od razu się nasuwa jest, przynajmniej u mnie, że żyję by być szczęśliwą. A dokładniej, że chcę tak żyć, by to czuć.Co daje szczęście? Tu już jest kosmos możliwości.Pomyślmy o tej jednej chwili, tu i teraz, gdy to ustalimy mamy może nie super precyzyjną nawigację satelitarną, ale kilka punktów na mapie, przez które powinniśmy poprowadzić swoje ścieżki życia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Istnieje pewne ćwiczenie, które powinno ułatwić znalezienie swoich wysp szczęśliwych.Spróbuj zamknąć oczy i pomyśleć o wszystkich dobrych rzeczach, które spotkały Cię w życiu, poszukaj chwil, w których szczęście było bezwarunkowe. A teraz pomyśl, że zostało Ci tylko 30 sekund życia, w których czasie możesz przeżyć każdą chwilę twojej przeszłości. Wybierz swoje najszczęśliwsze 30 sekund,a następnie spróbuj zastanowić się czemu byłeś/aś szczęśliwy. Co oprócz szczęścia wtedy czułeś?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moje 30 najcudowniejszych sekund?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Debiut na dużej scenie, gdy podczas rozdawania muzycznych nagród w Kielcach, tańczyłam wraz z dziewczynami dla ponad tysięcznej publiczności. Co wtedy czułam? Wielką tremę, ale tylko w momencie wejścia na scenę. A moje 30 sekund zdecydowanie dotyczy momentu gdy już tańczyłam. Zrealizowanie, ogromny ładunek energii płynący z publiczności, duma, poczucie, że tworzy się coś co może i jest całkowicie ulotne, ale oddziałuje na innych)... Ogromny miks emocji, dający poczucie, że można wszystko. Tak, wiem to próżne szczęście, jednak jest ono tak strasznie silne i przyjemne, że tak, przynajmniej na razie będę je definiować. Chyba już wiem jakie powinny być kolejne kroki by o nie walczyć. Ale o tym może innym razem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A ty? które 30 sekund ze swojego życia przeżył byś jeszcze raz?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-8564683940126327753?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/8564683940126327753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=8564683940126327753&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/8564683940126327753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/8564683940126327753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2010/02/wiosenne-porzadki-w-zyciu-zdefiniuj.html' title='Wiosenne porządki w życiu: Zdefiniuj swoje szczęście'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-8398352618284827101</id><published>2010-02-16T19:43:00.003+01:00</published><updated>2010-02-16T22:00:15.436+01:00</updated><title type='text'>confetti z nieba.</title><content type='html'>Oj ta zima nie daje nam spokoju. Śnieży, skrzypi, mrozi by przypomnieć , że dobrze mieć kogoś kto rozgrzeje łapki na spacerze, a pieniądze, które mielibyśmy przeznaczyć na ciepłe, wełniane rękawice sugeruje zainwestować w gorącą czekoladę. Jestem typowo letnim zwierzakiem. Od zawsze fukałam na taką pogodę. Zimowe poranki z ostygłymi już kaloryferami spędzam zakopana po uszy pod kołdrą. Kołdrą i kocykiem, z grubymi skarpetkami na nogach.Mogę wtedy dokładnie sprawdzić czy Einstein ma rację, bo chyba nic tak nie poprawia naszej percepcji dylatacji czasu jak ciepłe łóżko. Po maksymalnym odwleczeniu szoku termicznego, gdy już wygramolę się z łóżka robię kawy i siadam z czytadłem. Tak, macie rację, to moja lazy sobota. W tygodniu może nie jest tak miło, choć powolutku nauczyłam się dostrzegać plusy takiej szczypiącej w policzki aury. Nawet taki ciepłolubny króliczek potrafi przystosować się do tych ekstremalnych warunków. Jeszcze tydzień temu klęłam jak szewc (oj wiem, że niektórzy w to nie uwierzą) przedostając się przez "lasek" do warszawskiego mieszkania, a dziś z przyjemnością patrzyłam jak śniegowy puch spada na kurtkę, twarz i włosy. Nie, nie zamieniłam się nagle w morsa, uznałam jednak, że nie należy narzekać na to, czego zmienić nie możemy. Dobrze jest stosować w życiu zasadę, jeśli nie masz wpływu na swoje otoczenie, to albo je zmień albo zaakceptuj. Skoro nie dane jest mi się teraz wygrzewać pod palmami, to czemu mam okresowo, raz w roku tak strasznie się demotywować tym co za oknem. 20 lat takiego narzekania zdecydowanie wystarczy!Od rozdrażnienia robią się zmarszczki, opadają kąciki ust, od zgrzytania zębami ściera się szkliwo, a zaciskanie pięści przykurcza mięśnie. Chyba przyjemniej jest z uśmiechem tańczyć na przystanku w oczekiwaniu na autobus?(bo to doskonały sposób na rozgrzanie) Oczywiście w bardziej życiowym ujęciu polecam walkę o swoje, bo to my jesteśmy odpowiedzialni za to co wokół, jeśli jednak nasze potyczki są t trochę don kiszotowe, może warto przymknąć oczko i pozwolić sobie czasem na odpuszczenie? Nie, nie całkowite, ale takie chwilowe. Na jeden dzień/ tydzień/ miesiąc zrobić wyjątek i zmrużyć oczy. Nawet na momencik. Zaskoczenie ze strony mamy, gdy bez ponaglania i "za chwilę" wyniesiesz śmieci, choć teraz kolej twojego brata, naprawdę sprawi Ci przyjemność. Podobnie jak przemilczenie uwag o zbyt długim przesiadywaniu przed komputerem, wyłączenie go i zrobienie jej herbaty. Albo wysłuchanie po raz 20 opowieści babci o tym jak w czasie młodości musiała pomagać w gospodarce i jak pracowała jako praczka u żydowskiej rodziny. Uwierz, że naprawdę można pobawić się samochodzikami, a "bycie Kenem" i podrywanie Barbie siostry może sprawić choć odrobinę przyjemności. &lt;div&gt;Taka akceptacja to naprawdę czysta forma dobra. Oczywiście jeśli dotyczy nieszkodliwych bzików. Wtedy taki promyczek rozgrzewa bliskich lepiej niż karaibskie słońce. Szkoda tylko, że nie stopi tego śniegu, chociaż może warto wypróbować tej alternatywnej metody nawoływania wiosny?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-8398352618284827101?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/8398352618284827101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=8398352618284827101&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/8398352618284827101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/8398352618284827101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2010/02/confetti-z-nieba.html' title='confetti z nieba.'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-4184663911828443785</id><published>2010-02-03T18:24:00.001+01:00</published><updated>2010-02-03T18:37:03.145+01:00</updated><title type='text'>tak trochę sentymentalnie.</title><content type='html'>Powoli finiszuję z sesją. Została mi jeszcze&lt;b&gt; Ustna Matematyka&lt;/b&gt;, a potem &lt;b&gt;DANCEMANIA&lt;/b&gt; i prężna praca nad&lt;b&gt;&lt;i&gt; THINK PINK- pokoloruj myśli&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. Czy nastąpiły jeszcze jakieś zmiany w moim życiu? Chyba nie, w prawdzie grzywa urosła i prawie nic nie widzę, ale poza tym raczej po staremu. Tak, tak, nadal chce skakać po dachach świata, walczyć o swoje i przekazywać światu promyk pozytywnej energii.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;Wielkimi krokami zbliża się do nas najbardziej komercyjny twór świata. Tak, tak, Walentynki. Ktoś co roku robi na nas niezły biznes, a nadmiar różowego mdli nawet mnie, zwolenniczkę tego koloru.. Nie, nie mam zamiaru zrzędzić, że to święto bez sensu i polotu, wolę życzyć, sobie i Wam, żeby święto miłości było  każdego dnia. U mnie w rodzinie walentynki są pojmowane szerzej, jakieś 3 lata temu „&lt;i&gt;narodziła się nowa, świecka tradycja&lt;/i&gt;” żeby tego dnia dawać sobie drobiazgi&lt;br /&gt;i mówić, czemu dany domownik jest wyjątkowy i ważny. Uwierzcie mi to naprawdę potrzebne, bo o najbliższych paradoksalnie łatwo zapomnieć. Rodzina powszednieje i to że mama zrobi pranie, siostra to wyprasuje, a tata naprawi gniazdko, jest postrzegane jako obowiązek i rzecz należną.&lt;br /&gt;A przecież to tylko dobre i ciepłe serducha skłaniają ich do takich czynności. Warto więc wykorzystać choćby ten dzień na takie Kocham Cię, potrzebuję i dziękuję za wszystko.&lt;br /&gt;Mówiłam już to kilku osobą, ale chyba warto powtórzyć to tutaj. Moi rodzice nauczyli mnie „patologicznej miłości” i mój na całe życie facet, będzie miał nie lada wyzwanie. A wszystko dlatego, że moi rodzice naprawdę się Kochają. Od 29 lat. Oczywiście, czasem o coś się posprzeczają, często narzekają na siebie i swoje nawyki, jednak gdy słyszę rano: &lt;i&gt;E, kochanie chcesz kawusi&lt;/i&gt;?, albo gdy moja mama zmęczona mówi: &lt;i&gt;jeszcze muszę chleb upiec&lt;/i&gt; i wtedy od razu słychać ojca: &lt;i&gt;razem musimy upiec&lt;/i&gt;! &lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#330033;"&gt;Buziak na Dzień dobry, Dobry wieczór i Dobranoc przytulanie, ich wygłupy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; .To jak Szanują siebie i swoje potrzeby. Śniadania robione sercem, nie rękami, kwiaty i słodycze przynoszone bez okazji.  To jest tak piękne i niesamowite, że oprócz naprawdę nieposkromionej radości przychodzą i pesymistyczne myśli, bo bardzo, bardzo chciałabym być kiedyś tak szczęśliwa. I czuć, że ktoś dzięki mojej obecności jest równie radosny. Tak całkiem bezwarunkowo, cieszyć się, że jest się &lt;b&gt;razem&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Na razie jestem zdecydowanie na etapie nauki, bo dla mnie zaufanie drugiej osobie nie jest tak oczywistą rzeczą. Często jeżę się jak kotka i prycham. Mam jednak nadzieję, że za te 29 lat, będę tak szczęśliwa jak oni. I wiecie co, Wam też tego życzę. Bo w miłości naprawdę jest ogromna siła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-4184663911828443785?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/4184663911828443785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=4184663911828443785&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/4184663911828443785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/4184663911828443785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2010/02/tak-troche-sentymentalnie.html' title='tak trochę sentymentalnie.'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-5511147747893529337</id><published>2010-01-03T17:50:00.003+01:00</published><updated>2010-01-03T18:26:28.029+01:00</updated><title type='text'>Cukiernicze podsumowanie... bo przecież jestem strasznym łasuchem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samotność zazwyczaj mnie przytłacza, ponieważ jest ze mnie taki społeczny króliczek, który lubi czuć energię innych. Jednak wczoraj, wieczorne pustki w mieszkaniu okazały się sporym prezentem. Zrobiłam sobie kawidła, wtuliłam się w fotel, przykryłam pledem(różowym, rzecz jasna) i zrobiłam malutkie roczne zestawienie. Ale nie przedstawię go w takiej formie jaką miało ono wczoraj. Powód jest bardzo, bardzo prosty, zapomniałam, a może nie zauważyłam, że 2009 był dobry. Bardzo dobry.&lt;br /&gt;Najcieplej dziękuje więc Beacie za dzisiejszy kawowy spacer po zmrożonym Nowym Świecie, bo przypomniała mi, że istnieje kilka serduch, które lubią moje humorki, w pełni akceptują nabyte życiowe ADHD, a co więcej... moja różowa pozytywność(która ostatnio właśnie gdzieś się zapodziała-być może ktoś przysypał ją śniegiem) zupełnie ich nie płoszy.&lt;br /&gt;Mrrrr, co powinnam więc napisać o minionym roku?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 51, 102);"&gt;Działo się wiele, bardzo wiele, dziś powiem, że odnotowuję go zdecydowanie na plus. Do tych  cukierków zaliczyć mogę na pewno:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Najlepszy lab na Olimpiadzie chemicznej( każdy lubi odnosić sukcesy), gładko zdaną maturę, motywację jaką dały mi Europejskie Spotkania Taneczne, super ekipa poznana na politechnice, odnalezienie się w tej szaroburej stolicy, stopniowe, ale i sukcesywne dorastanie,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 51, 102);"&gt;Kinder niespodzianki minionego roku, które czekają na klasyfikację:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;AEGEE( hmm to jest taka pralinka, nad którą muszę trochę popracować, odpowiednio dosłodzić i owinąć w różowy papierek z napisem THINK PINK, no i ... no i będzie idealnym rarytasem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybrany przeze mnie kierunek studiów( bo powoli dostrzegam, że może jednak powinnam działac bardziej pro społecznie i takąż pracę wykonywać?), choć chemia nadal jest moją ulubioną nauką ścisłą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To, że powoli uczę się jak ufać innym, jak polegać nie tylko na sobie. ( mam nadzieję, że się nie sparzę).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 51, 102);"&gt;Totalne zakalce:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;moje uzależnienie od kawy, które naprawdę chce pokonać. leń, który lubi się włączyć, a także, a może przede wszystkim słabe kontakty z rodziną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz coś naprawdę ważnego, przepis na 2010 bombonierę, która mam nadzieję, będzie najlepsza z możliwych.&lt;br /&gt;Liczę na to, że w tym roku znajdę w niej:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Słodkie sukcesy( czekoladki, które bardzo trudno się robi, wymagające poświęcenia, pracy i systematyczności)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Radykalne karmelki(czyli kilka znaczących zmian w moim życiu, zdecydowanie zacznę od zmniejszenia chaosu (jako chemiczka powiem: Każdy układ dąży do minimalnej entalpii swobodnej),&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Rutynowe praliny( tak, tak, bardzo bardzo potrzebuję drobnego uporządkowania mojego planu dnia),&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Przyjacielskie landryny( należy je pielęgnować, co jakiś czas posypywać cukrem i ciągle otwierać paczkę, bo lubi się ona powiększać)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Dropsy w kształcie serduszek( hm, bardzo, bardzo lubię rozgrzane dłonie, i naprawdę pasuje mi to, że teraz dropsy są o smaku coca coli).&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Dziękuję, dziękuję za dobry rok!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-5511147747893529337?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/5511147747893529337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=5511147747893529337&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/5511147747893529337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/5511147747893529337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2010/01/cukiernicze-podsumowanie-bo-przeciez.html' title='Cukiernicze podsumowanie... bo przecież jestem strasznym łasuchem'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-3799474502596028994</id><published>2009-12-25T19:34:00.002+01:00</published><updated>2009-12-25T19:55:09.632+01:00</updated><title type='text'>dobrze mi tu ... dobrze mi z wami</title><content type='html'>Tęskniłam, tęskniłam okropnie. W sumie nawet nie zdawałam sobie sprawy, z tego jak mocno brakowało mi najbliższych. Szybkie życie w burej Warszawie, wytworzyło niesamowitą rutynę. Poranne: Cześć Kasiu!, szybki marsz z zamkniętymi oczami do kuchni i ślepe robienie kawy, śniadanie, ogarnięcie się, spojrzenie w lustro(raz, drugi, trzeci...czasem i piąty) i biegiem do metra. Wykład, drugi, trzeci... ćwiczenia, czasem zdarza mi się przylulać na zajęciach.Potem trening, albo AEGEE, albo matma, albo jakieś babskie popołudnie, rzadziej piwko z kolegami. 19 obiad, który w sumie jest kolacją, rozmowy ze współlokatorkami.Potem już tylko długie, długie wymiany zdań z Krakowem, wspólne opowiadanie bajek, zasypianie... a czasem i sms pobudki. Miło, fajnie, ekscytująco, ale... tak naprawdę brakuje mi tu MOICH,MOICH.&lt;br /&gt;Święta to czas magiczny, w czym utwierdza nas świat wokół, telewizja, prasa, reklamy, mocno narzucają nam świąteczne podekscytowanie i cudowoność, ale dla mnie to naprawdę niesamowite chwile, a w tym roku, jest mi naprawdę błogo.&lt;br /&gt;Czemu? Bo naprawdę nadal jestem córusią tatusia i nie ma dla mnie nic przyjemniejszego niż posiedzenie mu na kolanach, choć nie mocno rywalizuje z tym upieczenie ciasta z Elą, albo powygłupianie się z Misią. Brakowało mi iskierek w ich oczach, tych od śmiania i zadumy, nawet te kilka zmarszczek, które przybyło od zeszłej Wigilii powoduje uśmiech na mojej twarzy, bo to zmarszczki od kochania. Moi rodzice od zawsze inspirują mnie, inspirują do miłości. Nie znam bardziej zakochanych gołąbeczków z dwiema dorosłymi córkami. To jak tata patrzy na moją mamę, powoduje u mnie zazdrość i dumę. Oj, mój przyszły mąż ma ciężkie zadanie, bo moja rodzina nienormalnie się kocha i szanuje. Niezmiennie od 28lat. A może i mocniej.Tak, u nas święta to czas miłości, cudownego rodzinnego ciepła(nie no czasem pojawi się jakaś goryczka, foch- przeważnie z resztą z mojej strony) ale... ale... jest cudownie.&lt;br /&gt;Strasznie mi błogo, mimo, że w tym roku postanowiłam sobie trochę żałować smakołyków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-3799474502596028994?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/3799474502596028994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=3799474502596028994&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/3799474502596028994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/3799474502596028994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/12/dobrze-mi-tu-dobrze-mi-z-wami.html' title='dobrze mi tu ... dobrze mi z wami'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-8489465729376771761</id><published>2009-12-15T20:19:00.002+01:00</published><updated>2009-12-15T20:33:41.465+01:00</updated><title type='text'>Think Pink czyli jak pokolorować myśli!</title><content type='html'>Co tam u Marysi? Dzieje się strasznie dużo;) oprócz pierwszych tyłów z matematyki( zmobilizowały mnie od pracy nad całkami i te o dziwo są już dla mnie proste i przyjemne), pasmo sukcesów.&lt;br /&gt;Przede wszystkim, jestem aktywnym AEŻAKIEM!&lt;br /&gt;po 3  tygodniach działalności w AEGEE, jestem koordynatorem swojego projektu!ale po kolei...&lt;br /&gt;Mnie Warszawa nie przytłacza i nie nudzi i nie razi. Jedyne co mogę jej zarzucić to ogromna monotonia, połączona z ogólną znieczulicą. Wszyscy szarzy, jednakowi, z neutralnym wyrazem twarzy, udają, że są niewidzialni, lub ze społeczeństwo wokół takie jest. Idą, jadą, piją kawę, beznamiętnie, tak, jakby celem było przeżycie, a nie jego jakość. I tutaj zadziałały moje jedyne z resztą nieróżowe, a szare komórki! na Think Pink wpadłam bardzo, bardzo spontanicznie... ale z dnia na dzień, jawi się on jako coraz większy event.&lt;br /&gt;Czemu? Czemu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-left: 40px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b style="color: rgb(204, 51, 204);"&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="margin-left: 40px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b style="color: rgb(204, 51, 204);"&gt;Think Pink&lt;/b&gt; to miesięczny cykl szkoleń &lt;/i&gt;&lt;i&gt;mający na celu aktywację warszawskiego środowiska studenckiego.Chce&lt;/i&gt;&lt;i&gt;my pokazać, że Warszawa to też(a może przede wszystkim(!)) miasto ludzi kreatywnych, pozytywnie nastawionych do świata, szukających inspiracji. Młodzieży, która nie boi się dążyć do celu własnymi drogami, ma pasję, którą chce rozwijać. Chcemy wraz z wami zarazić optymizmem to szare miasto.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   &lt;/div&gt;&lt;i&gt;Szkolenia były by podzielone na 2 grupy tematyczne: wyraź się pozytywnie(np. kuglarstwo,taniec,joga,sztuki plastyczne, śpiew, teatr),której owocem  byłby happening na zakończenie cyklu, oraz włącz pozytywne myślenie&lt;br /&gt;(warsztaty rozwoju osobistego:motywacja, inspiracja, zarządzanie czasem ect.).&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Do tego kilka flash mobów, happening... &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie grupy projektowej odbędzie się po świętach, wtedy to wszystko jaśniej się nakreśli.&lt;br /&gt;na razie mam kilka bardzo pozytywnie różowych osób, które chcą współtworzyć TP!&lt;br /&gt;Mam też już małe zaplecze sympatycznych pomocników, więc będzie mi choć trochę łatwiej.&lt;br /&gt;A za sobą pisanie 1 wniosku o pieniądze na ten projekt z SGH(zobaczymy co z tego wyjdzie)&lt;br /&gt;Jeśli zobaczycie gdzieś grupkę ludzi w neonowo- różowych koszulkach, z rogalami na twarzy... to my!&lt;br /&gt;Zaufaj różowej sile!(Vanish ma fajne hasło) Uśmiechnij się!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-8489465729376771761?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/8489465729376771761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=8489465729376771761&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/8489465729376771761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/8489465729376771761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/12/think-pink-czyli-jak-pokolorowac-mysli.html' title='Think Pink czyli jak pokolorować myśli!'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-7016794810081921581</id><published>2009-11-20T16:46:00.002+01:00</published><updated>2009-11-20T17:06:07.043+01:00</updated><title type='text'>that tonight wanna be a good night</title><content type='html'>Czasem jestem karcona za swoje słodkie podejście do życia, niektórzy mogą je odbierać jako coś wymuszonego, maskę włożoną pod presją społeczeństwa, bo ostatnio bycie szczęśliwym znowu jest trendy( zwrócił mi na to uwagę Michał, gdy w komunikacji miejskiej pojawiły się plakaty Akademii dobrego samopoczucia (albo czegoś w ten deseń). Z przykrością dla wszystkich ponuraków, stwierdzam, że nadal mi dobrze, a uśmiech nie schodzi z mordki.&lt;br /&gt;A czemu? Hm przede wszystkim naprawdę dobrze radzę sobie na Polibudzie. Lubię meskie towarzystwo, lubię rzeczowe podejście do sprawy,a przede wszystkim nadal uważam, że CHEMIA jest ołkej. Kososiwa ładnie pozaliczane, nawet z lekką górką ponad połowę (11/15 z grafiki co uważam za ogromny sukces, bo jestem leworęczna i jestem kobietą która nie widzi 3wymiarów, oraz 18,5/20 z chemii, to cieszy już mniej bo mógł być maxik). Nareszcie tańczę, 2 razy w tygodniu biegam do Kabaty Dance Studio na zajęcia z Sandi, gdzie mocno dostaje w tyłek... co daje mi ogromnego kopa do pracy nad sobą, ojoj aż chce się żyć. Ja naprawdę szukam motywacji, a nic tak nie daje sił jak to że inni mogą i to dużo lepiej, Uważajcie, niedługoo wam pokażę!&lt;br /&gt;Warszawa mocno mnie zasymilowała, dobrze mi tu, nie narzekam nawet na spalinowe powietrze i wszechobecny zgiełk. Bo ja lubię szybkie tempo życia, pośpiech i podkręcanie tempa.Energia gwałtownie wzrasta gdy ktoś mnie motywuje!Przede wszystkim swoimi sukcesami i konsekwencją, ale również lukrowaniem i posypywaniem czekoladą mojej skromnej(a jakże!) osoby.Uwielbiam rano dostawać sms: Dzień dobry Kotku! choć opcja śniadanko do łóżka była równie przyjemna... No właśnie ostatnio strasznie mnie rozpieszczasz, nawet więcej niż strasznie.&lt;br /&gt;Co dalej? jaki mam plan minimum?&lt;br /&gt;Myślę, że ...&lt;br /&gt;Primo: zaliczyć pierwszy semestr i to całkiem przyzwoicie&lt;br /&gt;Secundo: naprawdę spiąć tyłeczek, pracować ciężko nad swoim ciałem i udowodnić SOBIE, że mogę, bo serce do tańca mam od zawsze.&lt;br /&gt;A po trzecie? hmm działać więcej, zdecydować się na BEST albo AEGEE i naprawdę studiować.&lt;br /&gt;Nie będe siedzieć w mieszkaniu bezczynnie ! nauka nauką, na nią mam czas(a że jestem zdolniacha to wystarczy go niewiele), ja chcę tworzyć naprawdę skutecznie teraźniejszość i wpłwać na przyszłość. Jestem naiwna? Może... ale dzięki temu mam siłę, więc proszę nie odbierajcie mi tego.&lt;br /&gt;Go HArd or go Home!a w tym momencie... go to Mariola... bo dziś się bawimy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-7016794810081921581?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/7016794810081921581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=7016794810081921581&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/7016794810081921581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/7016794810081921581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/11/that-tonight-wanna-be-good-night.html' title='that tonight wanna be a good night'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-4688825444923514867</id><published>2009-11-09T18:24:00.002+01:00</published><updated>2009-11-09T18:40:43.163+01:00</updated><title type='text'>nareszcie mam! różowe papiery!</title><content type='html'>Posiadanie prawa jazdy to naprawdę przyjemna sprawa, ale jeszcze przyjemniej jechać, gdy nawet ojciec, posiadający prawko od 30 lat mówi, że jedzie się dobrze. Lubię takie weekendy w domu, gdy stęsknieni(3 tygodnie mnie nie było) rodzice łaszą się do biednej, zagłodzonej studentki:)"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aniu, a może chcesz gwiazdkę z nieba?&lt;/span&gt;"hm, na to pytanie mogłabym odpowiedzieć twierdząco, że owszem chcę, jednak nie widzę zbytniego sensu posiadania takowej. Bo ja szczęśliwa jestem od zawsze, ale od niedawna mocniej, więcej i częściej. Powód? Hm, myślę, że jest ich klika: przede wszystkim spełniam marzenia, które jakiś czas temu powstały w mojej głowie, jutro uderzam wreszcie na Kabaty, bo ostatni powód jaki powstrzymywał mnie od tańczenia, czyli brak funduszy został zniwelowany(dziadziuś naprawdę o mnie pamięta). Radość daje mi też to, że wreszcie moja chęć przyswajania wiedzy, wrodzona ciekawość świata i błyskotliwość(haha na pewno nie skromność) nie są postrzegane jako cechy negatywne. Nie ma też presji, tej licealnej, biochemowych szczurów.Nostress, czilałt i chęć do studiowania( nie mylić z nauką) to głowne cechy mojej grupy.Uśmiech na twarzy bliskich osób też motywuje, i dodaje więcej energii, niż tabliczka gorzkiej czekolady. Cieszę się, że wszystko pomału wraca do normy.Twój uśmiech też mi dodaje sił, podobnie jak błyszczące oczy.A misiek uratował mi dziś życie, bo mogłam się przytulić do niego w pks i przynajmniej próbować nie słuchać Darka "koralika"( swoją drogą ciekawy rzemieślnik, jego postawa życiowa również godna pochwały, tylko opanujmy się nie o 3 rano). Po 2h snu na zajęciach byłam obecna ciałem, a duch co chwila wchodził w płytki sen, ale dzielnie z tym walczyłam, tym bardziej, że na Chemii rozdano kolosy i mój wynik 92,5% to czyste szaleństwo, bo pisząc go co chwila łapałam się na błędzie, kreśliłam i poprawiałam jak szalona.Strasznie chaotycznie to wyszło, ale ja jestem bałaganiarą od zawsze, więc prędzej czy później taka notka powstać musiała.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-4688825444923514867?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/4688825444923514867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=4688825444923514867&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/4688825444923514867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/4688825444923514867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/11/nareszcie-mam-rozowe-papiery.html' title='nareszcie mam! różowe papiery!'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-5876543877835120853</id><published>2009-10-29T18:33:00.002+01:00</published><updated>2009-10-29T18:49:47.657+01:00</updated><title type='text'>Inka z 2 kostkami brązowego cukru.</title><content type='html'>W czwartki studenci imprezują, ale zanim wyjdę na shake it (otrzęsiny polibudy) wystukam kilka linijek, popijając wspomnianą pseudo kawę, bo normalnej nie piję ze względu na stan moich hepatocytów.&lt;br /&gt;Uwielbiam takie poranki jak ten dzisiejszy, obudził mnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;piękny różowy wschód słońca&lt;/span&gt; i dobra herbata w ulubionym kubku. Poranne słońce dodaje sił, to które grzało mi nos w drodze na zajęcia zdecydowanie poprawiło mi humor, który nadal ma się nieźle, hm nawet &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardzo dobrze&lt;/span&gt;. Czwartek to dla TCh dzień wykładów, pojawia się więc 1/3 studentów, co więcej na HESie zostaje 1/5.&lt;br /&gt;Czy szkoda? Hm, życzyłabym sobie żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sztuka myślenia i uczenia się &lt;/span&gt;pomogła mi choć trochę rozwinąć humanistyczne poglądy. I rozwija, w niezwykły sposób. Dziś rozwiązałam 4 krzyżóweczki, w przerwach rozmowy z Oskarem, Kubą, Czarkiem i Olkiem, hmm no nawet zanotowałam kilka karteczek, ale szkoda mi mojego czasu na te zajęcia. Dziadzio puszcza listę i na jej podstawie da zaliczenia więc chodzę(nie ma mowy o wpisywaniu przez osoby 3, powstał system weryfikujący, skuteczny bo oparty o zdarzenie losowe). A w przerwach od jego dygresji rysuję, piszę i robię wszystko by mój lekko jeszcze humanistyczny umysł działał, nie stając się przy tym plasteliną w rękach szarlatana.Bardzo żałuję, że nie mam w ramach tego choćby matematyki, albo podstaw ekonomii, albo nawet sztuki impresjonistycznej.Genialnym pomysłem wydawałoby się rozdawanie studentom politechnik w ramach ukulturalnienia wejściówek do teatrów, zamiast tworzenia tka sztucznych tworów, bo pensja Dziadunia na pewno by nam pokryła bileciki, a dziadunio nie męczył by się z przyszłymi inżynierami, których guzik obchodzi jak dzielimy myślenie, filozofię i nauki ( jak dla mnie to każdy z takich podziałów jest sztuczny, a nauka klasyfikacji różnych aspektów życia zupełnie zbędna, nie wiem, czemu wszystko chce się metkować i uporządkować.&lt;br /&gt;Na deser dodam, że wydzwoniłam 166zł .... i zaczęłam słodzić gorące napoje. Źle się ze mną dzieje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-5876543877835120853?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/5876543877835120853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=5876543877835120853&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/5876543877835120853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/5876543877835120853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/10/inka-z-2-kostkami-brazowego-cukru.html' title='Inka z 2 kostkami brązowego cukru.'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-2104941153729867092</id><published>2009-10-26T16:57:00.003+01:00</published><updated>2009-10-26T18:09:27.359+01:00</updated><title type='text'>Chcesz siły ognia?</title><content type='html'>Radosnym i uśmiechniętym można być na co dzień. Codziennie również można mierzyć wyżej i walczyć o swoje. Nawet w tak paskudne dni gdy z nieba siąpi deszcz, pole widzenia zmniejsza mgła, a słońce jest mleczną kropą pośród chmur(ba, taką pogodę można polubić, i krople deszczu na twarzy też!). Skąd tylko czerpać energię i inspirację? Istnieje tona książek motywujących, ja radzę jednak rozejrzeć się wokół. Co mi daje siłę?  Ż y c i e  , o tak, po prostu życie. Nawet dzisiejsza pogoda, mżawka na policzkach przywołała miłe wspomnienia i od razu się uśmiechnęłam, łatwiej było mi iść po kałużach i lekkie potłuczenie pupy po pięknym ślizgu na mokrych liściach(szkoda, że nie mam tego w wersji slow motion) nie popsuło mi humoru. Lubię uśmiech. Nawet nie wiecie jak miło o 7 rano zobaczyć w metrze kogoś kto się uśmiecha. I nie jest mną;) bo ja to robię codziennie. Zadowolenie innych naprawdę pozytywnie nastraja. Albo coś szalonego. Mój kolega często śpiewa na głos idąc po mieście, a ja go za to uwielbiam, bo od razu jest mi weselej. Do działań wymagających od nas większego zaangażowania( czytaj:spełniania marzeń) również najlepiej motywują ludzie. Błyskotliwi znajomi, z pasją i wyznaczonymi celami to skarb, bo patrząc na ich wysiłek, obserwując ich skoki do przodu wiesz, że tobie również się uda. Tu nie jestem zazdrośnicą, sukcesy innych nawet jeśli sama pożądam podobnych dodają skrzydeł lepiej niż red bull. I dają radość, jak kawałek gorzkiej czekolady.Nie stój więc w miejscu, rozejrzyj się, naprawdę nie musisz przeczytać książek Cohelio aby znaleźć sens życia, ba nawet lepiej gdy nie będzie on podany na tacy. Poszukaj ludzi przy których jesteś sobą, którzy tak jak Ty chcą żyć, a nie przetrwać. Pasja, którą masz (lub ta, którą odkryjesz) będzie jak powietrze.Motywuj się codziennie. Mów, że możesz, że się uda. I uśmiechnij się do mnie w metrze. Będzie po prostu milej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że ktoś mnie delikatnie naprowadził na tę drogę i cieszę się, że dzięki niemu i kilku innym cukiereczkom mam siłę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-2104941153729867092?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/2104941153729867092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=2104941153729867092&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/2104941153729867092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/2104941153729867092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/10/chcesz-siy-ognia.html' title='Chcesz siły ognia?'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-7388806395661741064</id><published>2009-10-22T21:43:00.002+02:00</published><updated>2009-10-22T22:05:24.058+02:00</updated><title type='text'>tancerka za kierownicą;)</title><content type='html'>Zdałam!Zdałam, zdałam za pierwszym razem.Czy było to trudne? nie... bo mam przecież różową siłę.Ale po kolei.&lt;br /&gt;Rano jazda z Panem Piotrem, nie obyło się bez kilku łez i totalnego załamania, no bo zdałam sobie sprawę, że nie zdam dziś, co więcej przy Wordzie wyrosło magiczne nowe rondo, trochę większe niż studzienka kanalizacyjna, potem potem był kop na szczęście, sugestia, że się zakochałam ostatnio i dlatego tak jeżdżę oraz prośba o zdanie, bo mogę. Potem przyjechał Daddy, oj on się bardziej denerwował niż ja. TESTY? powiem, szczerze, że 4 odpowiedzi nie byłam pewna, no bo kiedy miałam przejrzeć te pytanka... ale tylko 2 błędy, więc teoria zdana. Praktyka to już inna zabawa, byłam 3 do samochodu nr 26, ale ogólnie starałam się nie łśuchać op-owieści o 24 podejściach i egzaminatorach terminatorach.Moja kolej, idę uśmiecham się do mojego Egzaminatora, hmm nie był aż tak niesympatyczny jak myślałam.Losuje elementy do pokazania... Olej i światła pozycyjne, nie mogę otworzyć maski, z miną zagubione owieczki pokazuje więc o mały włos nie odciętego palucha( tka lewusy kroją cytrynę) i mówię, że nie otworzę. Mała pomoc i już pokazuję, pozycyjne to pikuś;) łuk idzie gładko, górki nawet nie wyczułam. Jedziemy na miasto. zaraz po wyjeździe z Wordu mam skręcic w prawo, daję lewy migacz, ale Pan powtarza ze W PRAWO, no to jadę, dalej magicznym rondem i po dobrze znanych (dzięki Piotrowi) miejscach, zawracanie, skręty w lewo i naprawdę niebezpieczna sytujacja. Stoję na lewoskręcie a mi jakas tojotka stojąca na pasie od jazdy prosto nagle postanawia skręcić wyjeżdzajac tuz przed moją maskę, hamuje i ja i egzaminator, ale naprawdę się przestraszyłam. CO było potem:? jakieś parkowanie skosem, zgasł mi raz, hamowania awaryjne i w wyznaczonym miejscu, nagle odkrywam że znowy mam magiczne rondo... czyli co&gt; zdałam:D:D jedziemy do Wordu, gaszę wszystko i patrzę kątem oka jak miły pan spod okularów uśmiecha się i powolutku zaznacza ptaszki na mojej karcie. Pyta : Pierwszy egzamin? ja mówię, że tak,mysląc ze zaraz powie haha to będzie kolejny, ale zerkam na tę kartę,a tam pojawia się napis POZYTYWNY. Pokazuje tacie kciuka, a egzaminator mówi: ooo już podejrzała pani wynik egzaminu:) potem tylko podpisałam się w zeszycie i zdane, życzę mu miłego dnia wysiadam i tańczę taniec misia yogi a potem czuję, że ot było najbardziej męczące 48 min w życiu. Nóżki sam się uginają oczy świecą od łez.&lt;br /&gt;Czemu zdałam?&lt;br /&gt;Myślę, że ostatnio wokół mnie zbudowało się duuuuuuuuuużo dobrej energii bardzo dużo. A uśmiech i szczęście łatwo się udzielają.Poza tym miałam super miśka na szczęście. I tak naprawdę, podeszłam do tego zdrowo, mówiąc do siebie i ojca na 3 min przed : i tak nie zdam, ale chciałabym się sprawdzić. Choć od połowy egzaminu... w głowie ciągle biegała myśl: Ale jaja zdałaś, oj chciałam ją zwalczyć, ale była silniejsza;)&lt;br /&gt;teraz tylko różowy samochód;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-7388806395661741064?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/7388806395661741064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=7388806395661741064&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/7388806395661741064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/7388806395661741064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/10/tancerka-za-kierownica.html' title='tancerka za kierownicą;)'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-3145352155017886601</id><published>2009-10-12T07:31:00.003+02:00</published><updated>2009-10-12T07:52:09.575+02:00</updated><title type='text'>leniwy poranek</title><content type='html'>Mam pół godziny do wyjścia, poniedziałki zaczynam siłownią.Zbożowa kawa już wypita, za oknem pozostałości po kolejnym różowym wschodzie słońca.Jest mi dobrze, choć godzinę temu wstałam i nadal nie otwierając oczu poszłam zrobić śniadanie.&lt;br /&gt;Jaki był ten tydzień? Intensywny to chyba najlepsze określenie. Na razie polibuda to jedno z tych miejsc do których idę z przyjemnością, bo ludzie, którzy tam studiują okazali się szalenie sympatyczni. A może to ja tak na nich wpłynęłam:) W każdym razie, wchodząc tylko do Gmachu Chemii słyszę gromkie cześć Aniu, myślę, że moje imię zna już połowa roku.&lt;br /&gt;A co ze stereotypowymi dziewczynami z politechniki?&lt;br /&gt;Są, pewnie, że są, nawet znacząca większość, choć moi koledzy z roku mówią, że miło zaskoczyło ich piękno naszego wydziału.Powinnam się cieszyć, że to niby mniejsza konkurencja? Cieszę się, bo większość dziewczyn ma coś w głowie i mogę z nimi pogadać nie tylko na temat nowej torebki czy fryzury.&lt;br /&gt;Moja grupa?&lt;br /&gt;Generalnie mili ludzie, 2 kolegów z liceum, w środę po bhp poszliśmy się integrować, myślę, że nie będą na mnie negatywnie oddziaływać.&lt;br /&gt;Zajęcia?&lt;br /&gt;Oprócz dziwadełek jak podstawy obliczeń inżynierskich, czy Sztuki myślenia i uczenia się, mam przyjemność chodzenia na wykłady do szalenie kompetentnych ludzi, uczących mega interesujących rzeczy. Matematyka interesującą dziedziną? tak, jak najbardziej. Miła odmiana od zmuszania się w liceum do nauki biologii czy historii. Teraz mam ochotę na zdobywanie wiedzy! Choć nie czarujmy się ( a szkoda, bo lubię oczarowywać) będzie ciężko. Ale mam nadzieję, że będę miała okazję poznać smak sukcesu, a taki wypracowany jest chyba najsłodszy.&lt;br /&gt;A stolica?&lt;br /&gt;Już się przyzwyczaiłam do ogólnej ponurości, ale nadal chcę ją przełamywać! Wściekło różowy parasol? Turkusowe najcze? nie wiem, jak można ubierać się na szaro, biegać do metra skulonym i nie pewnym siebie i chować się za wczorajszą gazetą.&lt;br /&gt;Ja wolę żyć!&lt;br /&gt;I uśmiechać się, a ostatnio permanentnie jestem zadowolona.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-3145352155017886601?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/3145352155017886601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=3145352155017886601&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/3145352155017886601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/3145352155017886601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/10/leniwy-poranek.html' title='leniwy poranek'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-3092760593615751529</id><published>2009-10-04T16:44:00.003+02:00</published><updated>2009-10-04T16:55:23.395+02:00</updated><title type='text'>Bollywood w niedzielę.</title><content type='html'>Zaczęło się niewinnie, poranna nauka, ale ileż zadań na liczby zespolone można rozwiązać? Tym bardziej, że Kasia już skończyła anatomię. Więc popołudniowy spacer wydawał się najoczywistszym punktem dnia.Zatem idziemy. Na chodniku obok metra spotkałyśmy 2 Hindusów;) jeden zaczął śpiewać... swoją drogą bardzo ładnie... 2 w tym czasie nas zagadywał:) serdeczny uśmiech i idziemy od innego wejścia. Dochodząc do bramek znowu ich spotkałyśmy. Ten śpiewający i wysoki zaczął mi coś mówić, niestety w hindi. No dobra, schody i jesteśmy na peronie, jedzie nasze metro. Wsiadamy, a on znowu coś mówi, pokazuje żebym wysiadła na koniec macha i pięknie się uśmiecha. Ucieszone dotarłyśmy szybkim spacerkiem na Starówkę, gdzie odbywało się świeto chleba. Spacer trwa w najlepsze gdy nagle... zaczęło padać. Z deszczem przyszedł wiatr i pięknie przebijające się słońce. Od razu nasunęły się bollywoodzkie skojarzenia, bo tam gdy SRK nie jest mokry to taki torcik bez wisienki.&lt;br /&gt;Kaśka się trochę naburmuszyła taką aurą. Ale dla mnie to było niesamowite. Bo ja lubię ciepły deszczyk, poza tym dawno nie skakałam po kałużach.&lt;br /&gt;Cel : poznać podstawowe zwroty w hindi:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-3092760593615751529?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/3092760593615751529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=3092760593615751529&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/3092760593615751529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/3092760593615751529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/10/bollywood-w-niedziele.html' title='Bollywood w niedzielę.'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-6937799640643096126</id><published>2009-09-29T07:07:00.002+02:00</published><updated>2009-09-29T07:28:11.533+02:00</updated><title type='text'>Integracja z dietetyką. O ambicji i marzeniach.</title><content type='html'>W niedzielę poszłam z Kasią(współlokatorka) na integrowanie z jej kierunkiem. Nie mogę powiedzeć, że nie było miło, większość dziewczyn sympatycznych strasznie.Tylko ... no właśnie... Są wśród nich niedobitki z medycyny. Ich opowieści o zawiedzionych ambicjach, straconych marzeniach...&lt;br /&gt;Dla mnie to wygląda zupełnie inaczej. Ja nie chcę być tancerką... ja chcę tańczyć, no dobra wiem, one bez uprawnień leczyć nie mogą, ale tak naprawdę, jeśli mają takie marzenia, to chyba powinny robić wszystko, żeby je spełnić. I nie mówcie mi, że matura w tym roku była trudna:) No proszę was! Ja ze swoimi założeniami:osz kurdę nie skreśliłam biologii, to się jej pouczę tylko tydzień bo naco mi ona... oraz wybrana dla świętego spokoju matematyką i myśleniem: no kiedyś należy porobić zadanka z kiełbasy,no i chemią, którą nota bene uwaliłam(w moim przekonaniu), przez zwykłe niedbalstwo i chaotyczność, zdałam tak, że na medycynę bym się z ostatnich list pewnie dostała.&lt;br /&gt;Dziwi mnie jednak to, że dla takich ludzi... medycyna to cały świat. Jedyny słuszny wybór.Każde inne studia podjęte przez ich kolegów świadczą o zwyczajnej głupocie i braku inteligencji... ;) Wychodzi na to, że to jednak więksi egoiści niż artyści.&lt;br /&gt;Ja bym tak nie potrafiła, naprawdę. Moje marzenia odnoszą się bardziej do emocji i stanu świadomości, bo lubię czuć satysfakcję, radość, spełnienie i znajduje to w tańcu, ale gdyby pojawiła się kontuzja... szybko bym się przekwalifikowała. Kiedyś np uczyłam się grać na gitarze, chodziłam też na lekcje śpiewu, mogłabym oddać się nauce, czy gotowaniu, bo kocham gotować. A może wreszcie zaczęłabym robić zdjęcia, bo ciągnie mnie trochę, tylko brak mi takiego większego impulsu do działania, albo podróże... jest tyle miejsc które chciałabym odwiedzić.&lt;br /&gt;Kim chcę być? Tancerką? Chemiczką?&lt;br /&gt;Nie. Ja po prostu chcę się czuć zrealizowana. Chcę też być dobrym i szczęśliwym człowiekiem.&lt;br /&gt;Myślę, że to dużo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec bonus, sytuacja z wczorajszego wieczoru.&lt;br /&gt;Stoję po WUMem, czekając na K., gdy nagle słyszę strzępki rozmowy telefonicznej: "No czekam na Olgę, pod WUMem... jakaś dziewczyna sobie tańczy"&lt;br /&gt;2 sec na zastanowienie i o kurczę! znowu bezwiednie coś kombinowałam. Często gdy się zamyślę to coś tańcuje, co jest dobre bo zimą nie marznę, ale czasem wprawia w zdziwienie współużytkowników miasta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-6937799640643096126?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/6937799640643096126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=6937799640643096126&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/6937799640643096126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/6937799640643096126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/09/integracja-z-dietetyka-o-ambicji-i.html' title='Integracja z dietetyką. O ambicji i marzeniach.'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-2619312501023882540</id><published>2009-09-25T07:39:00.000+02:00</published><updated>2009-09-25T07:56:52.459+02:00</updated><title type='text'>Najtrudniej jest się spakować.</title><content type='html'>Od 2 dni jestem w Warszawie, powoli odnajduje się w tym całym bałaganie.Rano budzi mnie słońce, bo nie ma to jak okna pokoju na wschód, właśnie mrużę oczy żeby być w stanie odczytać co wystukałam na laptopie. Jak dobrze, że nasze mieszkanko jest takie przyjemne, jak dobrze, że mam pokój z Binią.&lt;br /&gt;Nienawidzę się pakować, w szczególności gdy to nie 2 tygodniowe wakacje czy warsztaty taneczne(choć i wtedy pojawiają się problemy, bo nagle niczym McGaywer uważam, że wszystko może się przydać, a kobieca próżność nie pozwala zabrać 4 t shirtów i 2 par jeansów). Zmieszczenie wszystkoch moich szpargałów graniczyło z cudem,ech nazbierało się tego przez 19 lat. Nie obyło się bez kompromisów, Pan Żaba musiał zostać w domu,podobnie jak moje ogromne dresiwo na treningi, czy połl itrowy kubek na kawę, ale to raczej z przyczyn zdrowotnych, bo, ech życie jest dziwne, prawie abstynentce zaczęły się problemy z wątrobą. Ale tak naprawdę zapakowanie tego do walizek i toreb, rozwaliło mnie emocjonalnie, ot tak odrobinę. Bo nagle, naprawdę zdałam sobie sprawę, że 19 lat mojego życia mieści się w 4 plecakach. Wiem, wiem są jeszcze wspomnienia, tylko no właśnie... jakie było to 19 lat? Trudno podsumować to wszystko w jednym zdaniu, nie wiem, czy wystarczyła by kartka a4. Wyzwania, walka ze sobą i własnym ciałem, próby charakteru, dużo samozaparcia, szukanie kompromisów, częste rozczarowania, sobą i otoczeniem? Tak, na pewno... Ale ja najbardziej pamiętam smak sukcesu, to cudowne uczucie gdy wszystkie oczy są skierowane na moją osobę. Narcystyczne?Może... ale ja po prostu lubię osiągać postawione sobie cele.Szkoda mi trochę tych przyjaźni, relacji .. choć wiem, że jeśli są prawdziwe, to przetrwaja znacznie więcej niż 300km oddalenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-2619312501023882540?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/2619312501023882540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=2619312501023882540&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/2619312501023882540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/2619312501023882540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/09/najtrudniej-jest-sie-spakowac.html' title='Najtrudniej jest się spakować.'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7095396098789500816.post-1169535583935740845</id><published>2009-09-16T22:02:00.000+02:00</published><updated>2009-09-20T21:11:49.953+02:00</updated><title type='text'>jeszcze tydzień.o tańcu, przede wszystkim</title><content type='html'>Do mojej przeprowadzki do Wawy zostały 3 dni. Tylko, aż 3dni. Tydzień temu byłam na ostatnim treningu w starej szkole tańca, ważnym, nawet bardzo ważnym.Oprócz pisków i ściskania z moim RT(o tym może innym razem), ogólnej prezentacji umiejętności nabytych na warsztatach i spoko chorełki, czy ignorancji ze strony EP( była trenerka)-czyli bzdurek, miałam możliwość dokładnego sprawdzenia jaki postęp zrobiłam. Na tle ludzi, z którymi tańczę ćwierć życia, wychodzi to najłatwiej. Ech, zobaczyć, że ciężka praca nie poszła na marne to naprawdę cudowne uczucie.Uwielbiam, gdy zmęczona, rozgrzana jak słońce, tańczę ostatkiem sił, nie będąc w stanie kontrolować do końca swoich ruchów.&lt;br /&gt;A taniec, jak to taniec, jest bardzo niewymierny i cytując moja pracę maturalną nie można go tylko obejrzeć, odbiera się go wszystkimi zmysłami. To jak jest odbierany to bardzo subiektywna sprawa, jak każda dziedzina sztuki może budzić kontrowersje.I właśnie dlatego, samemu bardzo trudno zauważyć swój postęp jak i swoje błędy. Na warsztatach, chcąc złapać jak najwięcej feelingu instruktorów, walczymy przede wszystkim ze swoim obolałym ciałem, odmawiającym posłuszeństwa na 5h treningu, pamięcią, która często bywa zawodna, niewyspaniem( bo imprezki), niedożywieniem(bo przecież trzeba oszczędzić na nowy tshirt), no i z presją grupy, bo dla niektórych zbyt wysoki poziom jest największym demotywatorem. Często po powrocie, nie pamięta się nic, dziura w głowie, ale potem... idąc na lustrzankę, wszystko zaczyna sie układać, włączasz muzykę i wiesz co masz tańczyć.tak po prostu, tańczysz, nie myślisz, liczy się tylko tu i teraz.Samotność na parkiecie jest przyjemna, bo można popracować nad sobą, poprawić technikę, dopracować ruch, energię, wyraz, stworzyć historię. Treningi wspólne to jednak masa energii od choreografa, innych tancerzy, możliwość do pokazania swoich umiejętności, lansu i bansu. Każdy tancerz ma w sobie ciutkę próżności, no może więcej niż odrobinę. Ale ona jest nam potrzebna, myślę, jak każdemu, kto zajmuje się sztuką. Ważne jest jednak by wiedzieć, że choć jest się najlepszym dziś, choćby i na świecie, to nie trenując, nie wylewając potów na sali, nie tańcząc podczas wyprawy po bułki od sklepu jutro można ten status stracić.bardzo szybko.&lt;br /&gt;Najważniejszą rzeczą, którą mam dzięki tańcowaniu to pokora. ech, pomimo mojego rozgadania na temat mojej osoby, częstego przerysowania, lannsu na p!nk Ann, ja naprawdę wiem, że są lepsi, młodsi, zdolniejsi, ładniejsi, ale nie ma w tym demotywacji;) to raczej kolejny kop do dalszej pracy.nad sobą, nad tym co obok mnie.Bo nadal naiwnie wierzę, że mogę. Szczęście nie leży na chodniku.... jest w mojej kieszeni, tylko muszę do niej sięgnąć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7095396098789500816-1169535583935740845?l=tancerkanapolibudzie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/feeds/1169535583935740845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7095396098789500816&amp;postID=1169535583935740845&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/1169535583935740845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7095396098789500816/posts/default/1169535583935740845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tancerkanapolibudzie.blogspot.com/2009/09/jeszcze-tydzieno-tancu-przede-wszystkim.html' title='jeszcze tydzień.o tańcu, przede wszystkim'/><author><name>Anna M. Pietras</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15649997249167733526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_IUZUDf9eQko/SqNnxEUc2kI/AAAAAAAAAEk/IopXcha3ATM/S220/f1010017bb.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
